Blog Prawo karne

  • Ewa Ornacka - polska dziennikarka i scenarzystka. Z wykształcenia pedagog. Pracę dziennikarską rozpoczęła na początku lat 90. w redakcji "Głosu Szczecińskiego".

22 kwietnia / Sprawy (nie)zapomniane

Sprawa czterech zabójstw wraca przed sąd I instancji

Sprawa Mariusza B. to wciąż pełna tajemnic i zagadek historia czterech zabójstw, które łączy jedno - brak ciał. I choć w poszlakowym procesie skazano oskarżonego na dożywocie, to teraz sprawa wróci przed sąd I instancji. Ale od początku.

Proces

W 2014 roku wszystkie media w Polsce żyły wielowątkowym, poszlakowym procesem w sprawie zbrodni, których miał dokonać Mariusz B. - zabójstwa męża i córki swojej kochanki, partnera, z którym miała tańczyć podczas kursu, a także księdza, który w przeszłości rzekomo molestował B.

W kwietniu 2014 roku sąd wydał wyrok. Skazał 34-letniego wówczas mężczyznę na karę dożywotniego pozbawienia wolności z możliwością ubiegania się o warunkowe przedterminowe zwolnienie po 40 latach oraz pozbawienie praw publicznych na 10 lat. Jego młodszy o 6 lat kuzyn Krzysztof R. został uznanym winnym, m.in. udziału w porwaniu ojca i córki oraz zacieraniu śladów po ich zabójstwie. Usłyszał karę 9 lat pozbawienia wolności.

Proces budził emocje głównie ze względu na brak twardych i bezpośrednich dowodów. W całości opierał się na poszlakach. Takich jak przesłuchania świadków, bilingi, analizy lokalizacji telefonów, wyciągi bankowe, opinie biegłych czy analizy śladów zapachowych. Było tyle podejrzanych zbiegów okoliczności i przypadków, że nie sposób było je zbagatelizować. Wśród motywów przewijała się miłość, zazdrość, Kościół, homoseksualizm, intrygi i pieniądze. Nie było jednak ani ciał, ani nawet świadków morderstwa, ale jedyną osobą, która łączyła te cztery zamordowane osoby był właśnie Mariusz B.

Zaskakująca była postawa Małgorzaty D., zdawać by się mogło ofiary w tej sprawie. Wdowy po zamordowanym mężu, matki uśmierconej córki, a jednocześnie wieloletniej partnerki Mariusza B. Pomimo straty córki, dawała B. alibi. Po zakończeniu procesu sąd poinformował, że złoży zawiadomienie do prokuratury w sprawie możliwości składania fałszywych zeznań przez Małgorzatę D.

“Jest zbrodnia, musi być kara”

Po ogłoszeniu wyroku skazującego Mariusza B. na dożywocie, a Krzysztofa R. na 9 lat pozbawienia wolności, sędzia przez ponad dwie godziny uzasadniał tę decyzję. Nie miał jednak wątpliwości, że były to starannie zaplanowane zbrodnie. Cytował “Zbrodnię i karę” Fiodora Dostojewskiego oraz Mahatmę Gandhi’ego. Mówił o tym, że nie był to typowy proces poszlakowy, że zebrano wiele dowodów i każdy z nich został poddany ocenie.

Przypominał przyznanie się Mariusza B. do winy. Cztery lata wcześniej, po całej dobie przesłuchań, bladym świtem oskarżony przyznał się policjantom, że udusił wszystkie ofiary. Zostało to zarejestrowane przez kamery. Był to jeden, jedyny raz, kiedy słowa winy padły z ust B. Później twierdził, że był torturowany, a przyznanie się zostało na nim wymuszone. W zasadzie nawet prokurator wątpił w swobodę wypowiedzi oskarżonego w tamtym momencie. Sąd jednak właśnie wtedy dał mu wiarę.

Przez cały proces oskarżony zachowywał delikatny uśmieszek przyklejony do twarzy. Według biegłych psychologów z Krakowskiego Instytutu Ekspertyz Sądowych Mariusz B. wykazywał cechy osobowości psychopatycznej. Jest nad wyraz inteligentny i ma skłonność do manipulowania ludźmi.

Apelacja

W styczniu tego roku Sąd Apelacyjny w Warszawie, do którego wniosek o uchylenie wyroku i ponowny proces podczas rozprawy przed SA złożyła zarówno obrona jak i prokuratura, skierował sprawę do ponownego rozpoznania w sądzie I instancji. W pierwszym procesie doszło bowiem do naruszenia procedury, a mianowicie prawa do obrony. Chodzi o to, że podczas procesu Mariusz B. i Krzysztof R. korzystali z usług tego samego obrońcy, a doszło do sytuacji konfliktu, w której R. obciążał głównego podejrzanego. Prokuratura co prawda podkreślała logiczny ciąg poszlak, ale zgodziła się, że w przypadku konfliktu obrońca musiał działać na niekorzyść jednego z oskarżonych. Sąd apelacyjny przychylił się tych zastrzeżeń i sprawa zostanie rozpatrzona ponownie w sądzie I instancji.

 

 

Komentarze (0)

Dodaj

Zobacz również...